Jak puszka po ciastkach decyduje o ustawach w Parlamencie Nowej Zelandii

Puszka, która zmienia prawo: Parlament Nowej Zelandii
By Mojmir Churavy - Own work, CC BY-SA 4.0, Link

Niezwykły system Parlamentu Nowej Zelandii: losowanie projektów poselskich z puszki po ciastkach, które wprowadziło małżeństwa jednopłciowe i prawo do eutanazji

Jeśli ktoś sądzi, że ustawy rodzą się wyłącznie z sztywnych instrukcji i poleceń z góry, wizyta w Parlamencie Nowej Zelandii może go wyprowadzić z błędu. Tam wielkie decyzje potrafią zacząć się od skromnej puszki po ciastkach. Naprawdę.

O co chodzi z puszką?

Od ponad 30 lat Parlament Nowej Zelandii korzysta z prostego metalowego pudełka kupionego w sklepie DEKA. Nie wygląda ono w najmniejszym stopniu oficjalnie — to po prostu stara puszka po herbatnikach. A jednak pomaga ustalić, które pomysły posłów trafią do porządku obrad.

Jak to działa?

W parlamencie zasiada wielu polityków, którzy nie są w rządzie. Zgłaszają własne projekty ustaw — od zakazu szkodliwych praktyk po rozwiązania, które w praktyczny sposób poprawiają codzienność. Jest ich tak wiele, że nie da się ich rozpatrywać naraz, więc co pewien czas odbywa się losowanie. Każdy projekt dostaje numer, numer trafia na żeton, a wszystkie żetony lądują w puszce. Z niej losowo wyciąga się kilka i to te propozycje wchodzą do planu prac Izby.

Dlaczego to ma znaczenie

Brzmi jak gra, lecz to nic z tych rzeczy. Dzięki temu mechanizmowi w Nowej Zelandii przyjęto ważne ustawy: o małżeństwach jednopłciowych, prawie do eutanazji oraz regulacji prostytucji. Innymi słowy, pomysły, które nie wyszły od ministrów, lecz od szeregowych posłów, stały się realnym prawem i zmieniły życie kraju. Losowanie działa jak cichy wyrównywacz szans, otwierając drogę wnioskom, które w innym wypadku mogłyby utknąć na bocznym torze.

Co wylosowano ostatnio?

Z puszki właśnie wyciągnięto nowe żetony. Wśród nich znalazły się: projekt nakazujący dzieciom noszenie kamizelek ratunkowych na wodzie, propozycja zakazu lokowania sklepów z alkoholem w pobliżu szkół i przedszkoli oraz inicjatywa ograniczenia wydobycia węgla. Ten rozrzut tematów mówi sporo — bezpieczeństwo, dobro wspólnoty i gospodarowanie zasobami — a system daje każdemu z nich uczciwą szansę na wysłuchanie.

O co w tym chodzi?

Sedno jest proste: każdy poseł powinien mieć możliwość pchnięcia do przodu własnej inicjatywy, nie tylko ci z rządu. To sprawia, że parlament wydaje się bardziej sprawiedliwy i otwarty. Puszka może wyglądać osobliwie, ale spełnia swoją rolę. Ludzie zdążyli się do niej przyzwyczaić i czekają na kolejne losowania, wiedząc, że potrafią wydobyć coś świeżego i pożytecznego.

Co dalej?

Skoro system działa, nikt nie planuje zmian. Jeśli liczba pomysłów będzie rosnąć, przyjdzie być może moment, by pomyśleć o uproszczeniach. Na razie jednak stara puszka nadaje tempo — prosto, przejrzyście i zaskakująco skutecznie.