Poznaj prawdziwą historię białych domów na Santorynie: od wapnowania przeciw cholerze po naturalną klimatyzację i symbol wyspy. Piękno, funkcja i tradycja.
Na greckiej wyspie Santoryn białe domy z niebieskimi dachami odcinają się od morza i nieba. Scenerie wyglądają niemal nierealnie. A jednak to piękno ma bardzo praktyczną historię: biel nie wzięła się z przypadku i wykracza poza modę czy czystą tradycję.
W 1938 roku Grecja zmagała się z wybuchem cholery. Aby powstrzymać chorobę, władze sięgnęły po nietypowy środek: wszystkie domy na wyspach, także na Santorynie, miały być bielone wapnem. Taka mieszanka uchodziła za skuteczny środek odkażający — zabijała drobnoustroje i była tania, więc stać na nią było nawet najuboższych.
Z czasem rozwiązanie wprowadzone w trybie alarmowym przerodziło się w nawyk, a potem w tradycję.
Santoryn to bardzo gorąca wyspa. Latem słońce praży od rana do wieczora, a budynki chłoną ciepło. Biała farba odbija promienie, dzięki czemu wnętrza pozostają wyraźnie chłodniejsze. To szczególnie ważne tam, gdzie nie ma klimatyzacji albo prąd jest drogi.
Wiele tutejszych domów wykuto też bezpośrednio w skale — to stara technika budowy, która zimą zatrzymuje ciepło, a latem daje chłód. Takie „jaskiniowe” domy osłaniają mieszkańców przed żarem, a grube kamienne ściany pomagają utrzymać stałą temperaturę.
Nakaz bielenia zaczął się jako zabieg higieniczny, lecz stopniowo stał się częścią tożsamości Santorynu. Po silnym trzęsieniu ziemi w 1956 roku, gdy wiele budynków obróciło się w ruinę, domy odbudowano — i w większości znów pomalowano na biało.
Od tamtej pory obraz białego domu z niebieskim dachem na tle morza stał się wizytówką wyspy. Nikt już nie musi trzymać się bieli, a jednak większość nadal to robi — bo tak jest przyjęte i bo to zwyczajnie dobrze wygląda. Trudno polemizować z wyborem, który tak naturalnie pasuje do miejsca.
Na oficjalnej stronie Santorynu podkreśla się, że architektura wyspy jest ściśle związana z jej naturalnym otoczeniem. Białe domy nie tylko cieszą oko; harmonijnie wpisują się w klify i wulkaniczne krajobrazy, tworząc spójny, przyjemny widok. Prostota jest częścią uroku.
Na Santorynie biel nie jest sezonowym kaprysem. Zaczęła się jako ochrona przed chorobą, a potem okazała się sprzymierzeńcem w walce z upałem. Z biegiem lat stała się rozpoznawalnym, lubianym obliczem wyspy.
Dziś biało-niebieski styl jest zarówno piękny, jak i praktyczny. Wyrósł na element lokalnej kultury, turystyczny znak rozpoznawczy wyspy i — w pewnym sensie — mały fragment greckiej marki. Czasy się zmieniły, ale mieszkańcy nadal wybierają biel — bo się sprawdza, bo jest piękna i bo weszła w codzienność.