Poznaj historię Maya Bay na wyspach Phi Phi: od sławy po filmie The Beach, przez zniszczone koralowce i zamknięcie, po ponowne otwarcie z limitami i ochroną.
W 2000 roku do kin wszedł film The Beach z Leonardem DiCaprio. Opowiada o młodym podróżniku, który odkrywa idealną, ukrytą przed światem wyspę. Zwrot akcji polega na tym, że taki raj istnieje naprawdę: zdjęcia kręcono w Maya Bay na tajlandzkich wyspach Phi Phi, a po premierze los tego miejsca zmienił się diametralnie.
Szybko okazało się, że popularność ma swoją cenę. Phi Phi jeszcze niedawno było ledwie punktem na mapie, a wraz z premierą ruszyła lawina gości. Przyszła sława i pieniądze, lecz także nacisk na zatokę: tłumy i wzmożony ruch łodzi zaczęły przytłaczać środowisko.

Przed 2000 rokiem Phi Phi było spokojną przystanią, do której turyści docierali rzadko. Na głównej wyspie, Phi Phi Don, mieszkali rybacy, a jej sąsiadka, Phi Phi Leh — gdzie znajduje się Maya Bay — nie miała stałych mieszkańców.
Miejsce już przyciągało nurków i żądnych przygód wędrowców, ale infrastruktury niemal nie było. Odwiedzających było niewielu, przyroda pozostawała nienaruszona, a plaża wyglądała dokładnie jak w scenariuszu: odosobniona, malownicza, otoczona klifami. Aby na ekranie wyglądała jeszcze bardziej spektakularnie, ekipa — za zgodą lokalnych władz — zmieniła fragment krajobrazu: usunięto trochę piasku i wyrównano wydmy, by uzyskać idealny obraz.

Po premierze Maya Bay stała się magnesem dla podróżnych, którzy chcieli zobaczyć filmową plażę i zrobić zdjęcie. Biura szybko to wykorzystały, oferując wycieczki na Phi Phi. Tam, gdzie wcześniej docierały pojedyncze osoby, później przyjeżdżało nawet do 5 000 ludzi dziennie.
Finał był łatwy do przewidzenia: niegdyś sielska zatoka zamieniła się w zatłoczony punkt na turystycznej mapie. Do 2018 roku naukowcy informowali, że 80% koralowców w zatoce zostało zniszczonych, a ekosystem znalazł się na krawędzi. Władze zamknęły Maya Bay dla odwiedzających. Przez cztery lata woda się oczyściła, a korale zaczęły odżywać. Powróciły rekiny pielęgniarki i żółwie, a miejsce wreszcie mogło odetchnąć i odzyskać naturalny wygląd.

W 2022 roku zatokę otwarto ponownie, już z rygorystycznymi limitami. Jednorazowo może przebywać tam najwyżej 375 osób (wcześniej bywało ich nawet 5 000). Kąpiele są zabronione — odwiedzający mogą wejść tylko po kostki. Łodzie nie dobijają już do plaży, a wjazd do zatoki od strony morza jest ograniczony.
Historia Maya Bay pokazuje, jak kino potrafi zmieniać rzeczywistość. Z jednej strony The Beach rozsławił Phi Phi i przyniósł zyski, z drugiej wywołał falę turystyki, która nadwyrężyła ekosystem. Dziś zatoka szuka rozsądnej równowagi między otwartością na gości a ochroną przyrody.