21:43 28-11-2025

Jak nie dać się naciągnąć w restauracjach podczas urlopu

Poznaj najczęstsze triki w kurortach: brak cen, dopłaty za widok, podwójny napiwek i niezamówione przekąski. Sprawdź jak uniknąć ukrytych opłat w restauracjach.

© A. Krivonosov

Gdy ruszamy na urlop, chcemy odetchnąć, dobrze zjeść i cieszyć się chwilą. Bywa jednak, że sielanka pęka: danie z apetycznego zdjęcia rozczarowuje, rachunek puchnie od niespodziewanych dopłat, a kelner nalega, by zapłacić także za coś, czego wcale nie zamawialiśmy. W popularnych kurortach lokale potrafią sięgać po drobne sztuczki, by wyciągnąć z gości trochę więcej. Oto jak to wygląda i jak sprytnie tego uniknąć.

Brak cen w karcie: pierwszy sygnał ostrzegawczy

Siadasz, dostajesz eleganckie menu — i ani jednej ceny. Albo karta jest wyłącznie w języku, którego nie rozumiesz. Właśnie tak na koniec pojawiają się niemiłe niespodzianki. To zdarza się zwłaszcza w Japonii i w Lizbonie, gdzie przyjezdnym bywa wręczane droższe menu, a miejscowi dostają standardowe. Brak cen to zwykle kiepski znak.

Płacenie za widok, pieczywo — właściwie za wszystko

Nawet gdy ceny są na widoku, rachunek nie zawsze jest krystalicznie czysty. Dodatki wchodzą tylnymi drzwiami. W restauracji nad jeziorem Como we Włoszech doliczana jest 2‑euro dopłata za stolik z widokiem. Kwota niewielka — wielu nawet nie zauważa, że ją zapłaciło.

Na rachunku potrafią się też pojawić pieczywo, woda, sztućce czy nawet muzyka. Tych pozycji często nie ma w karcie, ale oczekuje się, że i tak je uregulujesz.

Dostałeś coś, czego nie zamawiałeś — czy musisz zapłacić?

Czasem obsługa przynosi niezamówione przekąski, przedstawiając je jako poczęstunek od lokalu, a potem dolicza je do rachunku. Zdarzają się też podmiany: zamawiasz jedno danie, dociera droższa wersja. W Wenecji turystom podmieniano zamówienia, po czym proszono o zapłatę za kosztowniejsze zastępstwo. W takich sytuacjach najrozsądniej spokojnie odmówić i poprosić o to, co faktycznie było zamówione.

Napiwek jest dobrowolny — chyba że nie

W niektórych krajach, na przykład w Stanach Zjednoczonych lub w Europie, opłata serwisowa bywa już wliczona w rachunek, a mimo to personel może oczekiwać czegoś ekstra. Tak właśnie dochodzi do podwójnego napiwku. Jeśli nie zauważysz, że serwis już jest doliczony, mało kto cię o tym uprzedzi.

Obiecany rabat, który rabatem nie jest

Gdy ktoś przed wejściem zachęca do środka specjalną ofertą albo zniżką, warto mieć się na baczności. To często tylko przynęta. W Rzymie turystom obiecuje się lunch za 10 euro, ale finalny rachunek potrafi urosnąć do 30, gdy dojdą woda, pieczywo i opcjonalny deser.

Jak nie dać się złapać

Kilka prostych nawyków ułatwia uniknięcie kłopotów:

— Zawsze proś o kartę z cenami.

— Wybieraj lokale nieco dalej od głównych atrakcji.

— Zanim zapłacisz, dokładnie sprawdź rachunek. Gdy coś nie gra, dopytaj.

— Sprawdź opinie wcześniej.

— Bez wahania odmawiaj dania, które próbuje ci się wcisnąć.

W skrócie

Urlop powinien być radością, nie rozczarowaniem. Większość kawiarni i restauracji działa uczciwie i naprawdę chce, by wieczór był udany. Zawsze jednak znajdzie się kilku chętnych, by zarobić na nieuwadze podróżnych. Znajomość tych trików z wyprzedzeniem pozwala sprawnie omijać pułapki — dzięki czemu kolacja za granicą zostaje w pamięci jako miłe wspomnienie, a nie psuje nastrój.