21:43 19-11-2025
Poczta pneumatyczna w Pradze: jak działała i czy wróci?
Poznaj historię praskiej poczty pneumatycznej: sieci rur, którą kapsuły z listami mknęły w kilka minut. Jak działała, czemu zamilkła i czy wróci jako atrakcja
Powiesz: Praga — i przed oczami stają bajkowe zamki, kręte średniowieczne zaułki i słynny zegar. Niewielu jednak wie, że pod tym brukiem biegnie prawdziwa pocztowa sieć rur z XIX wieku — poczta pneumatyczna. W stolicy Czech listy dosłownie pędziły na sprężonym powietrzu, zamknięte w kapsułach i wysyłane przez rurociągi — usługa całkiem realna, działająca ponad sto lat.
O co w tym chodzi?
Praska poczta pneumatyczna była siecią rur, w których sprężone powietrze przenosiło niewielkie kapsuły z listami i dokumentami. Uruchomiono ją w 1889 roku, a jej tempo robiło wrażenie: wiadomość potrafiła przemierzyć miasto w zaledwie kilka minut.
Jak to działało
Pod ulicami ułożono około 55 kilometrów metalowych rur, mniej więcej o średnicy plastikowej butelki. Wewnątrz mknęły kompaktowe kapsuły ważące do trzech kilogramów, popychane powietrzem niczym podmuch w słomce. Sieć łączyła urzędy pocztowe, miejsca pracy, banki i ministerstwa; rury przechodziły nawet przez mosty nad Wełtawą. Przy 24 stacjach system pracował z imponującą niezawodnością.
Najważniejsze momenty
Podczas II wojny światowej poczta pneumatyczna pomagała przekazywać pilne wiadomości. W maju 1945 roku, gdy o Pragę toczyły się walki, tą drogą wysyłano informacje do obleganego gmachu Radia. W czasie pokoju sieć przeżywała szczyt w latach 70., przenosząc do miliona przesyłek miesięcznie. Uchodziła za rozwiązanie praktyczne i, co zrozumiałe, prestiżowe — technologię, która robiła wrażenie.
Co poszło nie tak
W 2002 roku Pragę dotknęła poważna powódź. Woda zalała urządzenia tłoczące powietrze do sieci, co wymusiło wstrzymanie działania. Usługi już nie wznowiono.
Czy może wrócić?
W 2011 roku czeski przedsiębiorca Zdeněk Dražil kupił cały system. Zapowiedział, że chce odtworzyć przynajmniej fragment i przekształcić go w atrakcję turystyczną. Szacunek kosztów wynosił około 5 milionów koron — mniej więcej 200 tysięcy euro. Plan był prosty: naprawić jedną linię, pokazać odwiedzającym, jak to działało, i znów wypuszczać kapsuły. Według stanu na 2021 rok prace nie ruszyły, a od tamtej pory nie pojawiły się nowe informacje.
Jak jest dziś
Dziś rury wciąż leżą pod Pragą. Nie działają, ale nie zostały rozebrane — to zatrzymana w pół kroku przeszłość, którą miasto skrywa pod ziemią. Gdyby system odżył, dawałby rzadką okazję zobaczyć z bliska to, co kiedyś uchodziło za pocztę przyszłości. Na razie pozostaje jedną z najbardziej niezwykłych, zapomnianych technologii — cichym kandydatem do drugiego życia, jeśli los sprzyknie.