21:54 17-11-2025
Taco za 25 000 $ w Cabo San Lucas: gdzie i z czego powstaje
Poznaj najdroższe taco świata z restauracji Frida w Grand Velas Los Cabos: wołowina Kobe, kawior, trufle, złota tortilla i tequila za 150 000 $. Dla kogo?
Powiedz “taco”, a większości z nas staje przed oczami uliczne jedzenie: ciepła tortilla, plątanina mięsa, salsy i ziół, które zjada się w biegu. Cabo San Lucas ten obraz wywraca. Tam jedno taco potrafi kosztować tyle co nowy samochód — 25 000 dolarów. I to wcale nie legenda.
Gdzie można spróbować takiego taco?
Najdroższe taco świata podają w Frida, restauracji w kompleksie Grand Velas Los Cabos. To miejsce dla tych, którzy lubią, gdy życie ma smak luksusu. Jest jednak haczyk: trzeba być zameldowanym w Apartamencie Prezydenckim i wpłacić depozyt w wysokości 12 500 dolarów. Dopiero wtedy szef kuchni zaczyna przygotowania. Ekskluzywność jest tu składnikiem równie ważnym jak reszta.
Kto to wymyślił?
Autorem jest Juan Licerio Alcala, szef kuchni hotelu. Chciał zaskoczyć gości i pokazać, że codzienny klasyk można wynieść do rangi pokazowego dania — za bardzo wysoką cenę. Pomysł ewidentnie ma równie mocno olśniewać, co sycić.
Z czego powstaje taco za takie pieniądze?
Skład jest bezkompromisowo wystawny: wołowina Kobe, ceniona za kruchość i cenę; langustynka; kawior Almas Beluga, jeden z najrzadszych i najdroższych; brie; oraz białe i czarne trufle. Nawet tortilla oprószona jest prawdziwym złotem.
Do taco podają sos oparty na ostrym chili, rzadkiej tequili i kawie z cywety — wytwarzanej w szczególny sposób i uważanej za jedną z najdroższych na świecie. To połączenie otwarcie stawia na przepych.
Do pary? Tequila za 150 000 dolarów
W karcie jest też tequila Ley .925 Pasión Azteca, potrafiąca kosztować nawet 150 000 dolarów. Podają ją z efektownej butelki wykończonej srebrem, a nawet diamentami — bardziej luksusowy obiekt niż zwykły trunek.
Kto naprawdę to zamawia?
To oczywiście nie jest taco dla każdego. Przyciąga tych, którzy chcą się wyróżnić, podkreślić status albo przeżyć coś naprawdę jedynego w swoim rodzaju. To raczej wydarzenie niż posiłek — takie, o którym się mówi, publikuje i które zostaje w pamięci.
Dlaczego akurat Cabo San Lucas?
Miasto od dawna jest ulubionym kierunkiem zamożnych i sławnych. Prywatne plaże, wystawne hotele i dyskrecja — to tutejsze standardy. W takim otoczeniu taco za 25 000 dolarów nie wydaje się ekstrawagancją z innej planety; niemal brzmi jak coś oczywistego.
Co w nim wyjątkowego?
To więcej niż jedzenie — to komunikat, że można sobie na to pozwolić. Danie prowokuje zdumienie, dyskusje, a nawet odrobinę podziwu. A nawet jeśli ktoś nigdy go nie spróbuje, ta historia przypomina, jak zwyczajność potrafi zmienić się w coś wyjątkowego, gdy obłoży się ją solidną warstwą luksusu.