01:30 18-12-2025
Ko Lipe – jak wygląda życie na wyspie bez samochodów
Odkryj Ko Lipe w Tajlandii: mała wyspa bez samochodów. Jak się poruszać (pieszo, moto-taxi, łodzie longtail), co oferuje Walking Street i spokojny rytm dnia.
Na świecie jest niewiele miejsc całkowicie pozbawionych samochodów. Jednym z nich jest Ko Lipe, maleńka wyspa na południu Tajlandii. Nie ma tu ruchu ulicznego, trąbienia, benzyny — ani nawet dróg tworzonych z myślą o autach. W zamian są morze, słońce, cisza i życie płynące w innym rytmie.
Maleńka wyspa, wielki komfort
Ko Lipe jest naprawdę mała. Z jednego krańca na drugi przejdzie się w 30–40 minut, więc samochody są zbędne. Wszyscy poruszają się pieszo — i ani mieszkańcom, ani gościom to nie przeszkadza. Przeciwnie, to część uroku: żadnego pośpiechu, tylko niespieszny spacer w towarzystwie szumu fal.
Jak się tu przemieszczają?
Podstawą jest chodzenie. Wszystko jest blisko — plaże, kawiarnie, hotele. Jeśli nie ma się ochoty iść albo ma się bagaże, jest moto-taxi: w praktyce skuter z przyczepką, wystarczająco pojemny dla pary pasażerów.
Niektórzy wypożyczają rowery, choć upał wielu zniechęca. Trzeba dostać się na inną plażę albo sąsiednią wyspę? Zawiezie tam łódź longtail — prosty, szybki sposób na przemieszczanie się po wodzie.
Ulice bez samochodów
Główna ulica nosi nazwę Walking Street i w pełni na nią zasługuje. Jest stworzona do przechadzek, z lodami w ręku, przeglądania pamiątek, przesiadywania w kawiarniach. Bez aut, bez hałasu — tylko ludzie i ciepły blask wieczoru.
Co to zmienia?
Wielu zauważa, że zaraz po przybyciu na Ko Lipe oddech staje się głębszy, a myśli się rozplątują. Trudno się temu dziwić: bez samochodów powietrze jest czystsze, nie słychać klaksonów, a zwykły dzień układa się w spokojniejszy rytm.
Miejscowi żyją w tym tempie cały rok. Dostawy przypływają łodziami i przyjeżdżają wózkami z napędem. Przez to ceny towarów bywają nieco wyższe — i traktuje się to jako element wyspiarskiej codzienności.
Czy wszystko jest idealne?
Oczywiście życie bez samochodów ma też drugą stronę. W nagłych sytuacjach nie ma karetki pędzącej na czterech kołach — pomoc medyczna dociera od strony morza. A w porze deszczowej dotarcie na wyspę lub z niej bywa wyzwaniem.
Czy taki tryb życia mógłby sprawdzić się u nas?
Ko Lipe pokazuje, jak może wyglądać miejsce bez samochodów. To nie będzie pasowało wszędzie — to oczywiste. Ale sama idea — więcej chodzenia, szukanie ciszy — przenosi się nawet na wielkie miasta. Więcej ulic dla pieszych, mniej ruchu w dzielnicach turystycznych, lepsze wykorzystanie tras wodnych: to wszystko jest w zasięgu. Na Ko Lipe nikt nie jeździ. I, sądząc po panującym tu nastroju, nikt za autami szczególnie nie tęskni.