17:49 17-12-2025
Wschodnia latarnia nabieżnikowa w Inkermanie – 200 lat nad Zatoką Sewastopolską
Poznaj historię Wschodniej latarni nabieżnikowej w Inkermanie nad Zatoką Sewastopolską: od 1821 roku prowadzi statki, przetrwała wojny i do dziś cicho służy.
Wysoko nad Zatoką Sewastopolską, pośród urwisk i zielonych wzgórz, stoi niewielka, ale niezbędna latarnia. Z drogi prawie jej nie widać — bez neonów, bez krzykliwych szyldów. A jednak Wschodnia latarnia nabieżnikowa w Inkermanie od dwóch stuleci pomaga statkom bezpiecznie wchodzić do zatoki.
Jak to się zaczęło
Zbudowano ją w 1821 roku. Wówczas Sewastopol szybko rósł jako port, a nawigacja — zdolność statków do bezbłędnego znalezienia wejścia do zatoki — była kluczowa. Latarnia przyszła żeglarzom z pomocą. Nie sama: działa w tandemie z Latarnią Frontową, tworząc nabieżnik — linię, którą kapitanowie utrzymują, by trzymać właściwy kurs.
Choć wieża jest skromna — ma około 11 metrów — stoi na wysokim wzgórzu. Dzięki temu światło widać z daleka: znajduje się niemal 196 metrów nad poziomem morza, co czyni ją jedną z najwyżej położonych w Rosji.
Wojenne losy
Z tym miejscem łączy się więcej niż jeden epizod historyczny. W czasie wojny krymskiej, gdy do Sewastopola zbliżał się przeciwnik, latarnię celowo wygaszono, by nie stała się przewodnikiem. W II wojnie światowej wieżę zniszczono doszczętnie. Do 1946 roku została odbudowana i wróciła do służby, znów wskazując statkom drogę.
Dziś
Dziś Wschodnia latarnia nabieżnikowa nadal wykonuje cichą służbę. Nie zmieniła się w muzeum ani atrakcję turystyczną. To czynny obiekt, bez fanfar. Pomaga współczesnym jednostkom tak samo, jak pomagała statkom XIX wieku.
Do środka wejść się nie da, a jednak sama obecność budzi respekt. Latarnia służy miastu od ponad 200 lat. Pamięta wojnę i pokój. Mimo wszystko wciąż świeci — równo, niezawodnie, bez zbędnych gestów. W tej ciągłości jest cicha godność.
Latarnia w Inkermanie to nie tylko wieża z żarówką. To żywy fragment historii, który działa do dziś.