17:41 14-11-2025

Krzywa wieża zegarowa Gabriadze w Starym Tbilisi: teatr, anioł i Krąg życia

Odkryj krzywą wieżę zegarową Gabriadze w Starym Tbilisi przy Szawteli. Co godzinę anioł bije w dzwon, a o 12:00 i 19:00 zobaczysz spektakl Krąg życia.

By Andrew Milligan sumo - The Clock Tower, Tbilisi, Georgia, CC BY 2.0, Link

Jeśli błądzisz po Starym Tbilisi i nagle dostrzeżesz krzywą, jak z baśni, wieżę, trafiasz na jedno z najbardziej niezwykłych miejsc w mieście. Ten charakterystyczny zegar stoi przy ulicy Szawteli, tuż obok teatru lalek. Sprawia wrażenie, jakby za chwilę miał runąć, a jednak każdy detal jest celowy i stabilny: ta pozorna chwiejność to część zamysłu.

Wieża, która przechyla się z premedytacją

Powstała w 2010 roku z pomysłu artysty i reżysera Rezo Gabriadze, jako rozszerzenie jego teatru. Nie jest dawnym reliktem; to współczesna konstrukcja, świadomie postarzona i lekko „rozchodzona”.

Pochylona i jakby złożona z niedopasowanych segmentów, ma nawet zewnętrzną metalową belkę przypominającą podporę — wszystko zamierzone. Gabriadze chciał, by wyglądała niezwyczajnie, jakby poskładano ją z fragmentów różnych epok i domów.

Co godzinę — mały spektakl

To więcej niż wieża zegarowa; ona gra. Każdą godzinę w małym okienku u szczytu pojawia się anioł i uderza młotkiem w dzwon. Chwila krótka, ale zapada w pamięć.

O 12:00 i 19:00 rozgrywa się miniwidowisko. W niszy u podstawy odgrywane jest nieme przedstawienie marionetkowe Krąg życia: spotkanie, ślub, dzieci, starość, pożegnanie. Trwa tylko kilka minut, a jednak przykuwa uwagę. Ludzie przychodzą specjalnie, często z dziećmi.

Ozdoby i detale

Wieżę pokrywają mozaiki, wzory i malowane płytki. Mówi się, że na dachu rośnie nawet drzewo granatu, może jako symbol życia. Cała kompozycja jest wyrazista i nieoczywista. Trudno oprzeć się pokusie, by sfotografować każdy zakątek.

Zwierzciadło Tbilisi

To dzieło wyjątkowo trafnie oddaje ducha Tbilisi. Miasto bywa szorstkie w fakturze — jednocześnie stare i nowe, warstwowe w stylach, z nieoczekiwanymi zakamarkami. Wieża zdaje się zbierać to wszystko w jednym miejscu i zamieniać w symbol.

Nie jest pomnikiem ani punktem z oficjalnej trasy. Powstała z wyrazistego zamysłu, dlatego odbiera się ją nie jak typową atrakcję turystyczną, lecz coś autentycznie tbiliskiego.