05:49 14-12-2025
Najpiękniejsze trasy samochodowe świata: od Alp po fiordy
Poznaj 10 najpiękniejszych tras samochodowych świata: Great Ocean Road, Atlantic Road, Stelvio i więcej. Pomysły na niezapomniany road trip i widoki, zachwycą.
Wyprawa autem to coś więcej niż przejazd z punktu A do B — pozwala chłonąć piękno i różnorodność świata we własnym rytmie. Gdy sam przebieg trasy staje się atrakcją, każdy kilometr zamienia się w małe święto: szerokie widoki, surowe pejzaże i ślady kultury układają się warstwa po warstwie. Na takich drogach ma się wrażenie, że człowiek stapia się z otoczeniem — bezkresne oceany, ostre pustynie, pasma gór i dzikie lasy tworzą gotowe panoramy dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Poniżej wirtualna wyprawa dziesięcioma z najbardziej wyrazistych szos na świecie. Każda ma własny klimat i narrację, przyciąga poszukiwaczy przygód i potrafi zaskoczyć nawet obieżyświatów. Od alpejskich serpentyn po długie australijskie odcinki nad oceanem — niech to będzie pretekst, by poczuć przypływ inspiracji i naszkicować kolejną niezapomnianą podróż.
Great Ocean Road, Australia
Wielka Droga Oceaniczna w Australii to 243‑kilometrowa klasyka wzdłuż wybrzeża stanu Wiktoria, od Torquay po Allansford. Powstała w latach 30. XX wieku jako pomnik żołnierzy I wojny światowej i prowadzi obok wzburzonego Oceanu Południowego, poszarpanych klifów, piaszczystych plaż i kieszeni głębokich lasów.
Krajobraz zmienia się niemal bez przerwy, a kulminacją jest 12 Apostołów — wapienne kolumny wyrastające z wody, rzeźbione przez stulecia erozji. O zachodzie słońca przybierają złoto‑bursztynowe odcienie i aż trudno ruszyć dalej.
Trasa przecina też parki narodowe, jak Port Campbell czy lasy Otway, gdzie potężne drzewa i smukłe wodospady narzucają spokojniejszy rytm. Nadmorskie miasteczka zachęcają do niespiesznych przerw — talerz świeżych owoców morza, spacer po wietrznej plaży — właśnie takie proste momenty składają się na satysfakcję z tej drogi.
Kilometr po kilometrze przestaje przypominać infrastrukturę, a zaczyna żyć jak galeria pod gołym niebem. Nic dziwnego, że Wielka Droga Oceaniczna uchodzi za narodowy skarb: szlak, który pozwala przemówić spokojowi oceanu i dzikości natury.
Atlantic Road, Norway
Droga Atlantycka w Norwegii to kompaktowy cud inżynierii — 8‑kilometrowa wstęga w regionie Møre og Romsdal, skacząca po szkierach i wysepkach dzięki serii mostów. Gwiazdą jest Storseisundet, eleganckie przęsło, które w zakręcie zdaje się unosić auto ku niebu.
To nie tylko dojazd, ale trasa z charakterem. Przy dobrej pogodzie widok niesie się szeroko po Morzu Norweskim; podczas sztormu fale uderzają o skały i filary mostów, zamieniając krajobraz w widowisko. Właśnie ten żywiołowy miks przyciąga podróżnych — czasem trafia się też wieloryb albo foka w spokojniejszych wodach przybrzeżnych.
Dobrze rozplanowane punkty widokowe zachęcają do przystanków na zdjęcia i łyk morskiego powietrza. Rybarskie osady serwują lokalne owoce morza z Atlantykiem w roli horyzontu — prosta przyjemność, która doskonale pasuje do miejsca.
Niewiele dróg tak zgrabnie łączy projekt z surową naturą. Droga Atlantycka zostawia poczucie, że naprawdę przejechało się przez krajobraz, a nie obok niego.
Transfăgărășan Highway, Romania
Rumuńska Transfăgărășan przecina Karpaty pokazem łuków i przewyższeń. Zbudowana w latach 70. z polecenia ówczesnego prezydenta Nicolae Ceaușescu jako strategiczna droga wojskowa, około 90‑kilometrowa trasa łączy Wołoszczyznę z Transylwanią, wspinając się powyżej 2000 metrów.
W pakiecie moc górskich scen: strome zbocza, zamglone parowy i głębokie doliny. W pobliżu szczytu leży jezioro Bâlea, lodowcowe lustro na 2034 metrach, gdzie spokojna tafla i ostre granie grają pierwsze skrzypce.
Częścią uroku jest sama jazda — tunele, mosty i ciasne agrafki sprawiają, że to ulubienica kierowców i motocyklistów. Droga otwiera też dostęp do miejsc o historii, jak twierdza Poenari, kojarzona z Vladem Țepeșem, inspiracją dla postaci Drakuli.
Otwarte latem ze względu na ryzyko lawin, Transfăgărășan odwdzięcza się sezonowi odrobiną prędkości, scenerią i opowieścią — to przejazd, który długo nie wygasa w pamięci.
Milford Road, New Zealand
Milford Road to Nowa Zelandia na pełnym brzmieniu: 120 kilometrów przez Park Narodowy Fiordland z Te Anau do Milford Sound. Lasy, lustrzane jeziora, wezbrane rzeki i szczyty owinięte mgłą tworzą nastrój, którego trudno szukać gdzie indziej.
Trasa wspina się na przełęcze i przecina wąwozy, by potem przewiercić się wprost przez skałę w tunelu Homer. Wodospady są częścią spektaklu — choćby Bowen Falls, który po deszczu zamienia się w widowisko — a punkty widokowe kuszą częstymi przystankami, gdy warstwy scenerii nakładają się na siebie.
Są też chwile ciszy: miejsca w rodzaju Mirror Lakes, gdzie tafla wody odbija góry tak wyraźnie, że wygląda jak przygotowana scenografia. Wczesny poranek i światło po deszczu dodają dramatyzmu, który temu pejzażowi wyjątkowo pasuje.
Dojeżdżając do Milford Sound, droga coraz bardziej zanika w dziczy, a każdy zakręt daje kolejny powód, by zjechać na pobocze. To podróż, która rozszerza poczucie czasu.
Pacific Coast Highway, USA
Znana także jako kalifornijska Highway 1, Pacific Coast Highway biegnie ponad 1000 kilometrów od hrabstwa Orange po Leggett. Łączy ikony wybrzeża, nie tracąc z oczu Pacyfiku: klify, plaże i miasteczka, po których przyjemnie się pokręcić.
Big Sur to najsłynniejszy odcinek — parada wysokich klifów, gdzie droga wije się nad urwiskami, a ocean wypełnia każdy kadr. Most Bixby Creek — jeden z najczęściej fotografowanych na świecie — tworzy jedną z najbardziej rozpoznawalnych panoram trasy.
Dalej czekają plaże i misje Santa Barbary, słynne akwarium w Monterey oraz zatoki i piniowe zagajniki wokół Carmel. Po drodze wpinają się parki, rezerwaty i winnice, a na horyzoncie można wypatrzyć lwy morskie albo migrujące wieloryby.
Zachód słońca zamienia przejazd w kino drogi, a światło ociepla wszystko, czego dotknie. Punkty widokowe i przydrożne kawiarnie ułatwiają postoje — największym wyzwaniem bywa tu przekonanie samego siebie, by jechać dalej.
Ring Road, Iceland
Trasa 1 — Ring Road — oplata Islandię na 1332 kilometrach, zszywając lodowce, wulkany, wodospady i pola lawowe. Start i finisz w Reykjavíku zamykają pętlę przez kraj, który potrafi zmienić się kilka razy w ciągu dnia.
Na południu mijamy potęgi w rodzaju Seljalandsfoss i Skógafoss, obie oprawione stromymi, zielonymi stokami. W pobliżu są czarne plaże wokół Vík i ogromny lodowiec Vatnajökull — nazwy, które brzmią mocno jeszcze zanim się je zobaczy.
Na północy krajobraz znów się przetasowuje: wulkaniczne równiny wokół jeziora Mývatn, fumarole i gorące źródła, a także Dettifoss — jeden z najpotężniejszych wodospadów w Europie. Wschód dodaje fiordów, gdzie góry podwajają się w nieruchomej wodzie, a niewielkie osady wpasowują się między morze a stoki.
Pastwiska z islandzkimi końmi, opuszczone zagrody, niskie banki chmur na horyzoncie — Ring Road serwuje nieustanne zmiany sceny. Zimą dochodzi szansa na zorzę polarną. To trasa, która pozostawia wrażenie otwartości, nawet jeśli jest pętlą.
Icefields Parkway, Park Narodowy Banff, Kanada
Kanadyjska Icefields Parkway ciągnie się 232 kilometry od Banff do Jasper przez serce Gór Skalistych — procesja poszarpanych szczytów, turkusowych jezior, gęstych lasów i lodu na wyciągnięcie wzroku. To zanurzenie w dziczy, które wciąż pozostaje w zasięgu fotela kierowcy.
Jezioro Louise to punkt kulminacyjny, którego przejrzysta tafla odbija okoliczne góry. Niewiele dalej Peyto Lake — znane z intensywnie niebieskiej barwy i charakterystycznego kształtu — zdecydowanie zasługuje na przystanek. Punkty widokowe wzdłuż trasy kadrują doliny i lodowce, w tym rozległe pole lodowe Columbia.
Przy lodowcu Athabasca centrum dla odwiedzających i wyniesiona platforma Skywalk pozwalają naprawdę poczuć skalę tutejszej scenerii — perspektywę, która potrafi przestawić myślenie o rozmiarze i czasie.
Na poboczach często pojawia się zwierzyna — niedźwiedzie, łosie, kozice górskie i jelenie. Dla wielu Parkway łączy monumentalność z ciszą, zachęcając zarówno do krótkich spacerów, jak i dłuższych zachwytów.
To droga dla każdego, kto szuka wielkich krajobrazów i odrobiny spokoju. Połączenie skał, lodu i tego lodowcowego błękitu trudno wyrzucić z pamięci.
Stelvio Pass, Italy
Wysoko w Alpach Włoskich, na 2757 metrach, Przełęcz Stelvio należy do najwyższych w Europie. 24‑kilometrowy odcinek w Parku Narodowym Stelvio, między Lombardią a Tyrolem Południowym, słynie z ponad 48 ostrych nawrotów — to rytuał dla kierowców i magnes dla fotografów.
Droga wspina się serpentynami, odsłaniając za każdym razem nowe ujęcia ośnieżonych wierzchołków i zielonych dolin. Wiosna i jesień dosypują koloru na alpejskich zboczach, a każda agrafka podsuwa świeży kąt na okoliczne grzbiety.
Punkty panoramiczne przy szczycie zachęcają, by przystanąć, nabrać rzadkiego, chłodnego powietrza i spojrzeć daleko — ku włoskim i szwajcarskim pasmom. Kolarze i motocykliści gonią tu ten sam efekt: wyzwanie z widowiskową nagrodą.
Trudno o bardziej fotogeniczną sekwencję zakrętów. Stelvio to coś więcej niż przełęcz — to skondensowana przygoda wszyta w Alpy.
Chuysky Trakt, Altai
Czujski Trakt w Ałtaju to jedna z najstarszych i najbardziej malowniczych tras Rosji, biegnąca ponad 600 kilometrów od Nowosybirska do granicy z Mongolią. Znany od czasów Jedwabnego Szlaku prowadzi przez stepowe równiny, górskie przełęcze, syberyjskie lasy i rwące rzeki — zestaw, który regularnie przynosi mu uznanie w rankingach wielkich dróg świata.
Szosa towarzyszy potężnym rzekom, takim jak Katun i Czuja, a jej najbardziej efektowne łuki biegną wzdłuż ich brzegów. Przełęcze Seminsky i Chike‑Taman serwują szerokie, warstwowe panoramy ałtajskich szczytów i dolin — takie, przy których w aucie robi się cicho.
W tle jedzie też historia. W regionie widać starożytne kurhany, petroglify i kamienne idole — ślady ludów koczowniczych sprzed wieków. Wioski po drodze uchylają okno na lokalne tradycje i kuchnię.
Osobnym magnesem jest dolina rzeki Chulyshman, odległy świat kanionów, jezior i wodospadów, który wydaje się poza wszystkim. Zakręt po zakręcie Trakt pokazuje nowe odsłony rzek, skał, iglaków i stepu — stałą zmianę palety i formy.
Jazda Czujskiem to okazja, by podejść blisko syberyjską naturę, otrzeć się o głęboką historię i złapać oddech — angażujące połączenie krajobrazu i kultury.
Karakoram Highway, Pakistan–China
Autostrada Karakorum, łącząca Pakistan i Chiny, bywa nazywana drogą przyjaźni. Ciągnie się około 1300 kilometrów przez Himalaje i Karakorum, wspinając się powyżej 4700 metrów na przełęczy Khunjerab. Budowana w latach 60. i 70., jest popisem inżynierii wyrzeźbionym w wyjątkowo twardym terenie.
Sceneria to studium kontrastów: ośnieżone wierzchołki, spienione rzeki, górskie jeziora i lodowce. Legendarne szczyty — Nanga Parbat i K2 — piętrzą się w pobliżu, kreśląc horyzont, który wydaje się niemal nierealny. Jezioro Attabad, powstałe po osuwisku w 2010 roku, dodaje intensywnie turkusowego akcentu na tle surowej skały i stało się naturalnym miejscem postoju.
Szosa przecina też dolinę Hunzy, znaną z sadów, klasycznych punktów widokowych i dawnych fortec. Tradycyjne wioski trzymają się stoków, a fort Balti daje wgląd w tarasowe pola i góry daleko poza nimi.
Karakoram Highway to mniej pojedyncza droga, a bardziej miejsce spotkania kontynentów, zszyte przełęczami i płaskowyżami, którymi niegdyś wędrowali kupcy. Każdy kilometr niesie poczucie skali i wytrwałości — po takim przejeździe siła gór jeszcze długo zostaje w kościach.