13:40 14-11-2025

Dlaczego w Maskacie nie ma drapaczy chmur i co na to władze

Poznaj powody, dla których Maskat w Omanie stawia na niską, białą zabudowę. Brak wieżowców to świadoma polityka: ochrona panoramy, klimat i kodeks budowlany.

By Gyanibash - Own work, CC BY-SA 3.0, Link

Wystarczy spojrzeć na zdjęcia stolicy Omanu, Maskatu, by zauważyć jedno: nie ma tu drapaczy chmur. Ani lśniących szklanych kolosów, ani lasów wieżowców. Zabudowa pozostaje niska, biała, jakby nienagląca. O co chodzi? Dlaczego Maskat tak bardzo różni się od innych miast Zatoki, gdzie budynki ścigają się o niebo?

Miasto, które lubi horyzont

Maskat ma niewiele wspólnego z Dubajem czy Abu Zabi. Większość budynków jest skromnej wysokości i bielona; miasto zdaje się rozciągać po ziemi. To efekt zamysłu. W ten sposób stolica chroni swój historyczny charakter — dawne forty, wąskie uliczki, stare kwartały — nie pozwalając, by cokolwiek je przytłaczało.

Władze przekonują, że wysokie wieże psułyby wygląd miasta. Lokalna prasa podkreśla, że Maskat nie ma ambicji upodabniać się do sąsiadów; celem jest pozostanie rozpoznawalnym. Ta powściągliwość brzmi jak świadomy wybór, a nie kaprys nostalgii.

Czy w Maskacie obowiązuje zakaz budowy wieżowców?

W sieci nietrudno trafić na twierdzenia, że w Maskacie zabronione są budynki wyższe niż 91 metrów. Potwierdzić tego jednak jednoznacznie się nie da. Na stronie miasta ani w przepisach krajowych nie ma takiej konkretnej liczby.

Jasne jest co innego: miasto ogranicza rozbudowę dachów. Jeśli właściciel chce dobudować piętro lub taras i przekroczy to określony procent powierzchni dachu, naliczana jest dodatkowa opłata. To nie zakaz wprost, ale mechanizm, który zniechęca do pójścia w górę.

Obowiązuje także zasada, by urządzenia na dachach — klimatyzatory, zbiorniki na wodę i podobna infrastruktura — nie wystawały i nie psuły panoramy. Trzeba je ukrywać za specjalnymi ściankami.

Co mówi rząd?

Rząd Omanu pracuje nad nowym ogólnokrajowym kodeksem budowlanym. Ma on zebrać w jednym miejscu wszystkie zasady dotyczące budownictwa — od bezpieczeństwa konstrukcji po kwestie wysokości.

W prace zaangażowano międzynarodowych ekspertów. Plan zakłada uwzględnienie klimatu, ukształtowania terenu i nawet nawyków mieszkańców. Dopóki pełny tekst nie zostanie opublikowany, trudno powiedzieć, jakie dokładnie limity wysokości się w nim znajdą.

Z oficjalnych zapowiedzi wynika jednak, że wieżowce nie są w planach Maskatu — ani teraz, ani później. Miasto stawia na rozwój wyważony i osadzony w kontekście.

Dlaczego Maskat stawia na niską zabudowę?

Tożsamość historyczna. Miastu zależy na zachowaniu własnej atmosfery. Wysokie wieże zmieniłyby jego rozpoznawalną sylwetę.

Upał i klimat. Wysokie budynki wymagają intensywnej klimatyzacji, większych nakładów energii i złożonych instalacji — kosztownych i nie zawsze wydajnych w warunkach pustynnych.

Ukształtowanie terenu. Maskat leży wśród gór, a opady potrafią wywoływać powodzie. To również studzi ambicje pionowe.

Spokojny rozwój. Władze wolą konsekwentny wzrost niż gwałtowne skoki. Nowe projekty przechodzą drobiazgowe przeglądy i uzgodnienia.

A jeśli jednak zapadnie decyzja o budowie wyżej?

Teoretycznie to możliwe. Być może kiedyś wyższe budynki pojawią się w nowych dzielnicach. Na razie nie ma ani jednego potwierdzonego projektu, który kwalifikowałby się jako drapacz chmur.

Wszystko wskazuje na miasto, które strzeże swojego wizerunku. Nawet przygotowywany kodeks raczej nie odwróci kursu. Ceni się tu umiar, a inwestycje mają okazywać szacunek tradycji i krajobrazowi.

Sedno sprawy

Maskat pokazuje, że miasto może się rozwijać, nie próbując podbijać nieba. Ważniejsze jest zachowanie ducha miejsca niż imponowanie światu 100‑metrowymi wieżami. Nie ma potwierdzonego ogólnego zakazu wysokości, ale obowiązujące reguły — i nastawienie władz — mówią wystarczająco dużo: Maskat nie chce się zlewać z tłem. W tej powściągliwości kryje się jego cicha przewaga.

Jeśli pociągają cię miasta wierne sobie, Maskat zasługuje na miejsce na twojej liście — nawet jeśli na razie wszystko pozostaje na papierze.